Wiadomości na temat literackiej Warszawy.

W ówczesnej Warszawie namnożyło się niby grzybów po deszczu, a które w niewielkiej tylko mierze kierowane były przez przedwojennych fachowców (jak np. Babecki czy Wacław Mrozowski), przeważnie zaś przez ludzi nowych, teraz dopiero zdobywających swoje przygotowanie fachowe: księgarzy-sortymencistów (Sroczyński, Szelążek, Nawrocki), nauczycieli (Zarzecki, Rusiecki), bibliotekarzy (Zygmunt Mocarski, Tadeusz Sokołowski), historyków (Stanisław Herbst) albo dziennikarzy (Dzikowski, Trepiński). Ten wielki napływ „amatorów" nie tylko nie zaszkodził warszawskiemu antykwarstwu, ale jeszcze ożywił je i jak gdyby zelektryzował. Nowym ludziom towarzyszyły bowiem nowe pomysły, przede wszystkim zaś nowy zapał, który tak wiele znaczył podczas owej ponurej nocy okupacyjnej. Cóż to były w ogóle za przedziwne czasy! Niemcy pozamykali szkoły — nigdy jednak nie uczono się tak pilnie i tak ochoczo jak na ówczesnych tajnych kompletach stołecznych; unieruchomili wszystkie zakłady i pracownie wyższych uczelni — uczeni zamknęli się więc w swoich mieszkaniach i poczęli tworzyć w nich.