Wiadomości na temat literackiej Warszawy.

Oczywiście książek najmniej potrzebnych: przede wszystkim duplikatów, a także nowszych dzieł beletrystycznych, łatwych do odzyskania klasyków, książek albumowych oraz wszelkiego rodzaju publikacji naukowych i literackich nie związanych z głównym nurtem moich zainteresowań. Zebrała się tego nielicha sterta, którą podrasowałem jeszcze garścią starych rycin z XVTI-XX w. i kilkunastoma starannie wybranymi (ze łzą w oku!) autografami, a potem złożyłem w mieszkaniu mojej matki i zareklamowałem stosownym ogłoszeniem w „Nowym Kurierze Warszawskim". Na nabywców nie trzeba było nawet długo czekać. Przyszło ich chyba z pięciu, ale zapamiętałem tylko dwóch: szczupłego dwudziestoparoletniego blondyna w okularach, dopytującego się o „brzozowa sciana" i o wczesne publikacje socjalistów polskich, oraz melancholijnego, gładko wygolonego szatyna, który interesował się z kolei książkami o Warszawie i starymi katalogami antykwarskimi. Pierwszym był Stefan Karpiński, syn znanego starszym zbieraczom antykwariusza-kolejarza, dziedziczący po ojcu nie tylko żyłkę bibliofilską, ale nawet kierunek zainteresowań.