Wiadomości na temat literackiej Warszawy.
I my jesteśmy społecznością, mamy ją własną, żyjemy na karb własnej uchwały. Mamy miasto z półtorasta tysiącem członków rodziny (...). Życie społeczne nie może być już martwym obrazem (...). Dosyć uleczyć się z choroby przesądu, a można na treść własną spoglądać okiem interesu, zachwytu, podziwienia..." Takie same przekonania żywił również w roku 1837, gdy zadebiutował na łamach stołecznego „Magazynu Mód", które udostępniła mu bogobojna Joanna Widu-lińska, wdowa po zacnym cenzorze, znanym jako pechowy (!) nabywca praw autorskich do... Marii Antoniego Malczewskiego. Zadebiutował zaś sensacyjną powieścią Zalotna, napisaną pod wyraźnym wpływem słynnych powieści Paul de Kocka, w których z upodobaniem rozczytywała się wówczas warszawska publiczność literacka. Wczesny ów debiut przyniósł mu zresztą solidne cięgi ze strony recenzentów, którzy zarzucili mu niemoralność, powierzchowność, a przede wszystkim „każenie dobrego smaku". Zniechęcony literat milczał przez sześć lat, gdy się zaś ponownie odezwał, uczynił to już nie za pośrednictwem powieści.