Wiadomości na temat literackiej Warszawy.
Swego Rozpustnika przerobił na sensacyjną powieść obyczajową, napisaną według recepty Eugeniusza Sue z Tajemnic Paryża i obfitującą w realistyczne obrazy z życia warszawskich kuplerek, handlarek, żebraczek i w ogóle lumpenproletariatu, na którego tle tym wydatniej rysują się postacie salonowych zbrodniarzy i zbrodnia-rek. Tę właśnie powieść mam przed sobą i z niej przedrukowałem dwa fragmenty zamieszczone w pierwszym rozdziale. Nosi ona tytuł Klementyna, czyli Życie sieroty (Warszawa 1845—1848, tomów 6) i została wkrótce dogoniona przez dwie następne: Rodin, czyli Duch na drodze pokuty (1846; oryginalne dokończenie słynnej powieści Eugeniusza Sue Zyd wieczny tułacz) oraz Kapitaliści (1853). Wszystkie te powieści cechuje, że zacytuję tu słowa mego ojca (który wysoko cenił Boguckiego), „fantazja zdumiewająca, pomysły śmiałe i szerokie, pogląd na życie filozoficzny i niespodzianek pełny", chociaż jednak obie powieści późniejsze były o wiele bardziej ambitne od Klementyny, to Klementynie właśnie przyznaję zawsze wyższość artystyczną.