Wiadomości na temat literackiej Warszawy.

Gdy umarł — a umarł w szpitalu — przyjaciel-księgarz (Aleksander Nowolecki) musiał obiec z listą składek wszystkich prawie znajomych literatów, aby tylko zebrać pieniądze na pogrzeb nieszczęśliwego autora Klementyny. Pogrzeb nieszczęsnego pisarza odbył się podobno „jak najprzyzwoiciej", informator Laskowskiego zapamiętał jednak, że widział nieboszczyka leżącego na marach — boso!... Na buty już widać nie wystarczyło... Jest już druga w nocy, a ja ciągle czytam tę staroświecką powieść o tajemnicach dawnej Warszawy. „W jednym z posępnych dni jesieni — zaczyna się ósmy rozdział czwartego tomu — kiedy wilgotne zimno, bardziej jak wiatr mroźny dokuczliwe, przejmuje członki dreszczem, wieczorem (...) szły ku rogatkom powązkowskim dwie kobiety w łachmanach..." Za chwilę zgaszę światło i z przyjemnym dreszczykiem będę śnić o przygodach na cmentarzu. Zaczęło się to w listopadzie 1939 r., a zaczęło w sposób typowy dla znacznej większości ówczesnych warszawskich intelektualistów, nadaremnie poszukujących jakiejś pracy, która by im umożliwiła przetrwanie wojny.